Zamknij oczy. To "Światło, którego nie widać"


Kiedy nadchodzi wojna wiedz, że nic już nie będzie takie samo. Zmieni się Twój dom, Twój przyjaciel i Twoja matka. Zmienisz się Ty.

Do lektury tej powieści podchodziłam z dystansem z dwóch powodów. Po pierwsze - zachwytom nad nią nie było końca, zarówno za granicą, jak i u nas, w Polsce. Chcąc nie chcąc takim książkom stawiam poprzeczkę bardzo wysoko. Drugim elementem, który mnie odstraszał, była tematyka. Historia, czasy II wojny światowej, alianci, desant - to kompletnie nie moja bajka i zawsze stroniłam od powieści z takim klimatem. Do Światła, którego nie widać Anthony'ego Doerra jednak coś bardzo mocno mnie ciągnęło i nie chciałam się już dłużej opierać.

II wojna światowa.
Marie-Laure jest niewidomą dziewczynką mieszkającą w Paryżu. By mała mogła poradzić sobie w terenie, ojciec tworzy dla niej makietę miasta i dostarcza zagadek logicznych, które pomagają jej uruchomić pozostałe zmysły. Kiedy atakują ich hitlerowcy, Marie przenosi się na wybrzeże Bretanii.
W tym samym czasie poznajemy chłopca z drugiej strony frontu, Wernera Pfenniga, interesującego się radiostacjami sierotę, który trafia do Wehrmachtu. Uczy się, jak ważna dla Niemiec jest ojczyzna, choć w niektóre zapewnienia ciężko mu uwierzyć.

Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, zanim zamkniecie je na zawsze.

Od razu rzuciła mi się w oczy ciekawa konstrukcja powieści. Nie dość, że w poszczególnych rozdziałach odwiedzamy na zmianę któregoś z bohaterów, to jeszcze będziemy przemieszczać się w czasie, by poznawać przyczyny i skutki poszczególnych wydarzeń. Nie powiem, można się w tym pogubić, ale rozumiem zamierzenie autora. Do tego przejmujące opisy pozwolą nam na własnej skórze poczuć wojnę w jej pełnej krasie - poczuć swąd palonych budynków, usłyszeć nadlatujące bombowce i zobaczyć śmierć setek ludzi.

Światło, którego nie widać pozwala nam także na oderwanie się od współczesnych, błahych problemów i wyobrażenie sobie, co czuli ludzie w latach 30. i 40. Poznamy zarówno tych, którzy są gotowi poświęcić się dla ojczyzny, jak i sprzymierzających się z wrogami, zdradzających najbliższych dla własnych korzyści. Zobaczymy, jak wpajano młodym chłopcom pewne zasady, które musieli bez zastanowienia przyjąć pod groźbą kary. Poczujemy coś, czego nie da nam lekcja historii w szkole, bo to tak, jakbyśmy słuchali opowieści kogoś, kto naprawdę to przeżył.


Z ciężkim sercem muszę przyznać, że lektura ta nie do końca mnie zachwyciła. Może te kwestia tematyki historycznej, która nigdy nie mnie nie przemawiała. Ale doceniam dziesięcioletnią pracę Doerra nad tą powieścią, doceniam wszystkie metafory i psychologiczne aspekty. Doceniam realizm i brutalność, z jaką autor opisywał wszystkie szczegóły, a najbardziej doceniam te sto ostatnich stron, które wywarły na mnie piorunujące wrażenie. Zachwytów z mojej strony było tak wiele, że, jak na wroga powieści historycznych, czuję się naprawdę miło zaskoczona i śmiało mogę polecić każdemu tego laureata nagrody Pulitzera. Bo niektóre książki, mimo różnorodności naszych czytelniczych preferencji, po prostu trzeba przeczytać.

Książka wydana przez Wydawnictwo Czarna Owca

Zamknij oczy. To "Światło, którego nie widać" Zamknij oczy. To "Światło, którego nie widać" Reviewed by Martha Oakiss on czwartek, października 22, 2015 Rating: 5