PS. "Czy wspominałam, że Cię kocham?"


Rozumiem, że w prawdziwym życiu nie jestem fanką imprezowania i picia alkoholu. Ale po przeczytaniu takiej książki wcale nie chcę tego zmieniać. 


Eden Munro została zaproszona na wakacje do domu swojego ojca, z którym nie kontaktowała się od trzech lat. Dziewczyna wyjeżdża więc do Kalifornii pełna obaw względem swoich rozwiedzionych rodziców, ale także pełna nadziei na nowe przeżycia i szalone imprezy na plaży. Gdy przybywa na miejsce, poznaje swoich nowych braci przyrodnich. A trzeba zaznaczyć, że jeden z nich jest bardzo przystojny...

Estelle Maskame to prawdziwy mól książkowy, który w wieku 17 lat umieszczał fragmenty swojej książki na platformie Wattpad. Estelle próbowała zajmować się pisaniem po godzinach pracy, jednak fani wciąż błagali ją o dalszą część DIMILY, więc musiała zająć się pisaniem na pełen etat - i podejrzewam, że nie płacze z tego powodu.

Kompletnie nie wiem, co powinnam o tej książce myśleć. Przez większość lektury nie działo się nic poza imprezami, rozlewanym alkoholem i omawianiem damsko-męskich spraw. Czułam się, jakbym czytała scenariusz amerykańskiego, a może nawet brazylijskiego serialu dla młodzieży. Czekałam na czołówkę Mody na Sukces. Dopiero ostatnie sto stron jako tako uratowało moje postrzeganie tej lektury. Starałam się myśleć o niej jak najbardziej pozytywnie, bo całość naprawdę się poprawiła, ale wciąż miałam w głowie pierwsze rozdziały, które totalnie mnie do siebie zraziły. Ale jednak pani Maskame należą się duże gratulacje za niespodziewane zakończenie, całkowicie inne, niż w większości nastoletnich romansów. Chociaż sam pomysł na romans między przyrodnim rodzeństwem wydał mi się po prostu niesmaczny i żywcem wyciągnięty z meksykańskich tasiemców.


Odniosłam wrażenie, że, być może, ta książka jest naprawdę dobra, bardzo dobrze przemyślana i napisana, ale, po prostu, mniemam że z własnych subiektywnych powodów, nie mogłam jej przetrawić. Nienawidzę takiego typu dziewczyn, jakim jest Eden, a prowadzenie przez nią narracji zmuszało mnie do przyjęcia jej perspektywy. Nie potrafiłam jej zrozumieć, poszczególne myśli i zachowania wydawały mi się od czapy i miałam ochotę ją spoliczkować, by się ogarnęła. Nie polubiłam Eden, nie polubiłam jej przyjaciółek, z którymi nie wiem po co się zadaje. Nie polubiłam też Tylera - wydał mi się strasznym dupkiem i dopiero pod koniec lektury zaczął mnie intrygować - ale wciąż za mało.

Czy wspominałam, że Cię kocham? to typowa, lekka i niezobowiązująca młodzieżówka wypełniona imprezami, alkoholem i narkotykami. Z każdą kolejną stroną nieco dojrzewa, pojawiają się refleksje i życiowe problemy. Osobiście jednak jestem zawiedziona postawą głównej bohaterki - i z tego, co zauważyłam przeglądając zagraniczne recenzje, czym czytelnik starszy, tym ocenia tę powieść jako gorszą. Lecz jeżeli macie ochotę na coś pokroju Cudowne tu i teraz czy lubicie klimaty brazylijskich seriali, to ta pozycja może okazać się dobrym wyborem. A nawet, jeżeli nie przepadacie za wyżej wspomnianymi rodzajami rozrywki, to może warto przetrwać tych kilka pierwszych rozdziałów, by dokopać się do czegoś godnego?



Książka do zakupu TUTAJ
PS. "Czy wspominałam, że Cię kocham?" PS. "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Reviewed by Martha Oakiss on czwartek, października 29, 2015 Rating: 5