Suchar sucharem pogania || Dożywocie / Marta Kisiel


Kiedy sięgałam po "Dożywocie" Marty Kisiel nie miałam zielonego pojęcia czego się spodziewać. Nie wiedziałam, czy jest to literatura skierowana do młodzieży czy dorosłych, nie wiedziałam nawet, czy to powieść z gatunku fantasy czy obyczajówka. Jedyne, o czym wspominali mi wszyscy wokół, to że śmiechom nie będzie końca.


Jestem już po lekturze, ale, tak naprawdę, nadal nie jestem przekonana co do gatunku i grupy docelowej tej powieści. I jednocześnie "Dożywocie" jest książką na tyle nietypową, że trudno jest ją obiektywnie ocenić. A  jednego, czego nie można jej na pewno odmówić, to oryginalność w zakresie stylu pisania i kreacji bohaterów.

Konrad Romańczuk jest pisarzem. Pracuje nad Dziełem Życia, do czego przydaje mu się cisza i spokój, więc nie pogardził spadkiem od dalekiego krewnego. Ten w testamencie przepisał mu domek (a może i willę) umiejscowioną gdzieś na końcu świata. Problem tylko, że chałupkę tę Konrad odziedziczył wraz z dożywotnikami. Na dożywotników składają się w kolejności: panicz w koronkach popylający i wiersze piszący, kocisko wredne wbijające pazury w co popadnie, gosposia w postaci krakena z mackami i aniołek w bamboszkach depilujący swe skrzydła ze względu na alergię na pierze. To będzie trudne życie. A wręcz dożywocie.


Problem z tą książką jest taki, że tu w zasadzie nie ma fabuły. Można by uznać nawet, że to zbiór krótkich opowiadań, w którym każde opowiada jedną, krótką przygodę. Co więcej, zapewne można by się przyczepić błędów logicznych czy dziur fabularnych, bo tu tak naprawdę absurd goni absurd. No wybaczcie, ale anioł z uczuleniem na pióra skrzydeł, kraken gotujący faworki - tego się po prostu nie da opisać i nie mam pojęcia, co siedzi w głowie autorki. Jednak odniosłam wrażenie, że nie zwracałam na te wszystkie wady uwagi i nic z tych minusów nie odebrało mi świetnej zabawy, jaką dostarczyło mi "Dożywocie". Te historię nie tworzą wydarzenia, ale bohaterowie, humor i styl pisania autorki.

Marta Kisiel ma coś wyjątkowego w stylu pisania, czego kompletnie nie umiem zdefiniować, ale rzadko z czymś takim się spotykam. Język jest nietypowy, stylizowany na... W zasadzie nie wiem, na co. Łączy on staropolską gwarę ze współczesnymi sucharami. To jednocześnie styl pisania, który byłby niezwykle trudny do przetłumaczenia na inny język, a już na pewno na tej translacji wiele by utracił. Styl ten się udziela i potem czytelnik sam zaczyna rozmawiać z ludźmi niczym Pan Tadeusz (wierzcie mi na słowo, zapytajcie rodzinę). Dobrany do tego humor nadaje całości nutki parodii, jednak bez żenujących żartów, a sprawiający, że przekładamy kolejne strony z uśmiechem na ustach (I myślą "co ta autorka ćpie?!).

"Dożywocie" jest powieścią trudną do zdefiniowania. Opowiada dość typowe ludzkie problemy, dodając do nich elementy fantastyczne i łącząc wszystko niepowtarzalnym piórem i okraszając dużą dawką dowcipu. Domyślam się, że nie każdemu może ta mieszanka odpowiadać, ja jednak miło spędziłam przy niej czas. A jeżeli zastanowić się, dla kogo książka ta jest najlepsza, to zacytuję słowa Natalii - "to książka dla dorosłych, ale trochę skrzywionych. Znaczy, trzeba mieć pierdolca. A jak nie masz, to przeczytaj i go dostaniesz". I to stanowi najlepsze podsumowanie Dzieła Życia Ałtorki.



Książka dostępna w księgarni internetowej Nieprzeczytane.pl


Suchar sucharem pogania || Dożywocie / Marta Kisiel Suchar sucharem pogania || Dożywocie / Marta Kisiel Reviewed by Martha Oakiss on poniedziałek, stycznia 30, 2017 Rating: 5