Cip, cip, gołąbku... Piękna Katastrofa / Jamie McGuire


Są książki, które, zanim przewrócimy ostatnią stronę, mogłyby się skończyć kilka razy. Następuje happy end, czekamy na kurtynę, a tu akcja robi fikołka i śmieje się nam w twarz. Taka właśnie jest Piękna Katastrofa Jamie McGuire.

Abby to dobrze ucząca się studentka. Natomiast Travis jest wytatuowanym chłopakiem biorącym udział w nielegalnych walkach. Tych dwoje przez awarię ciepłej wody będzie zmuszonych zamieszkać razem, a nawet spać w jednym łóżku. Abby, chyba jako jedyna w szkole, nie jest zainteresowana swoim nowym współlokatorem. Sprawia to, że rozchwytywany Travis zachowuje się w stosunku do niej zupełnie inaczej, niż do setek dziewcząt przechodzących przez jego pościel.


Zacznę od minusa, który rzucił mi się w oczy już na początku powieści i nie mogłam go wybić z głowy aż do zakończenia lektury. Nasza główna bohaterka, Abby, poznaje Travisa właśnie w tej sekundzie, po czym na luzie sobie z nim rozmawia i całkiem swobodnie czuje się w jego towarzystwie. Na tyle swobodnie by wiedzieć, że mu się podoba i że on na pewno chce tę biedną dziewuszkę zaciągnąć do łóżka, łajdak jeden. Więc po masie erotycznych aluzji zakłada japonki na skarpetki twierdząc, że przez ten brak gustu chłopak na pewno nie ruszy jej palcem.
Potem znienacka stwierdziłam, że to wcale nie jest minus czy niekonsekwencja, a po prostu fakt, że zazwyczaj w literaturze tego typu spotykamy się z nieśmiałymi nastolatkami, a nie silnie dążącymi do celu i nieposkromionymi bohaterkami - a taka właśnie wydaje się być Abby.

A Travis, kurczę, był dupkiem. Ogromnie ciekawiła mnie jego historia i tajemnice, bo nie wiemy, skąd bierze się jego zachowanie. Ale to jednak dupek i nie mam pojęcia, jak Abby mogła mu raz za razem wszystko wybaczać. Tylko, skoro był takim dupkiem, dlaczego i ja co chwila o tym zapominałam i się rozpływałam? A potem zaczęłam się zastanawiać, czy to przypadkiem Abby nie jest dupką? dupkiem? Bo przecież wie, co mówi jej serce, wie, jaki jest Travis, ale nie. Oszukuje się i udaje, że wszystko ok. No nie ogarniam. Rozumiem przeszłość i jej i jego, ale normalnie mnie nosiło!

Ewidentnie albo z nim, albo z nią jest coś nie tak. 
Nigdy byś mnie nie skrzywdził.
Wolałbym odrąbać sobie rękę.

Co równie zabawne, gdzieś w połowie książki stwierdziłam, że to byłby dobry happy end i nie mam pojęcia, o czym pani Jamie planuje pisać przez kolejne dwieście stron. Przyznam, że dalsze wydarzenia mnie zaskoczyły i zupełnie inaczej zaczęłam o tej powieści myśleć. Przypomniał mi się film 21, odkryłam kilka prawd życiowych, o które nie podejrzewałabym tej powieści na początku.

To niebezpieczne pragnąć kogoś tak bardzo.

Piękna Katastrofa pokazuje nam, że jeżeli ktoś ma pewną osobowość, historię, styl życia, to podobno, nawet nieświadomie, wybiera do swojego otoczenia osoby podobne do siebie (nieunikniony przykład serialowy: John Watson + Mary). Nasze serca często wybierają wbrew rozumowi. Jeżeli macie ochotę na niezobowiązujący, miły w odbiorze romans z kilkoma punktami kulminacyjnymi i chcecie sprawdzić, czy miłość może być toksyczna, to ta powieść może być dobrą odskocznią od codziennych obowiązków i ciężkiej literatury.

Dla fanów: Dziesięć Płytkich Oddechów, Maybe Someday, Hopeless





Recenzja stworzona we współpracy z wydawnictwem Albatros



Cip, cip, gołąbku... Piękna Katastrofa / Jamie McGuire Cip, cip, gołąbku... Piękna Katastrofa / Jamie McGuire Reviewed by Martha Oakiss on poniedziałek, października 12, 2015 Rating: 5