NAJPIERW FILM, POTEM KSIĄŻKA || 5 powodów, dla których nie jestem prawdziwym książkoholikiem


Każdy prawdziwy książkoholik powie "Najpierw książka, potem film". Czyżbym została wykluczona z tego zgrupowania i w dniu dzisiejszym posypie się na mnie hejt?



Po tym, gdy naczytałam się wielu różnorodnych książek, gdy naoglądałam się mnóstwa filmów, które stanowiły ich mniej lub bardziej luźne ekranizacje, naszły mnie pewne przemyślenia. Być może narażam się na negatywne komentarze z Waszej strony, jednak coraz częściej jestem skłonna przyznać, że wolę najpierw obejrzeć film, a dopiero potem przeczytać książkę.

Dzieje się tak z pięciu powodów.

1. Pierwszy powód wydaje się najmniej istotny. Są to terminy. Dość często zdarza się, że nie zdążę przeczytać książki, a już do kin wchodzi film i okazuje się, że mam okazję go obejrzeć. Zawsze odwlekałam wycieczkę do kina, ale jeżeli jest okazja...? Nie jestem osobą, która na siłę będzie czytać po nocach książkę, by zdążyć przed porannym seansem.

2. Wada związana z tym, kiedy najpierw przeczytamy książkę to fakt, że doszukujemy się wtedy w filmie szczegółów, które z oczywistych względów nie mogły zmieścić się w półtora godzinnym filmie. Gdy najpierw obejrzymy film, potem, czytając powieść, możemy uzupełniać swoją wizję o dodatkowe szczegóły i zawsze znajdzie się coś, co nas zaskoczy. Jeżeli chodzi o zaskoczenie, to będziemy go raczej pozbawieni na seansie, gdy najpierw poznamy papierowy wzór.

3. Nawet, jeżeli film nas nie zaskoczy, to zapewne wywoła w nas silniejsze emocje. Weźmy na przykład Zanim się pojawiłeś. Chyba wszyscy wiemy, jak ta historia się kończy. O ile znam osoby, które na wersji papierowe nie płakały, tak na filmie, kiedy patrzyło się ukochanych, cierpiących i płaczących aktorów, to nie ma siły, ale i nam gardło się zaciska.

4. Dodatkowo fakt, że najpierw obejrzałam ekranizację wyżej wspomnianego filmu pozwolił mi inaczej spojrzeć na całość. Przyznaję, że gdy obejrzałam Zanim się pojawiłeś, nie byłam zachwycona. Wiele elementów mi nie grało. Potem, gdy przeczytałam książkę, obejrzałam film jeszcze raz i spojrzałam na niego w zupełnie inny sposób. Okazało się, że obraz ten rozumie się inaczej, gdy znamy pewne książkowe szczegóły, które w filmie zostały słabo zarysowane lub w ogóle je pominięto. Zobaczenie ekranizacji dwa razy i przeczytanie pomiędzy seansami książki pozwoliło mi na wyrobienie sobie opinii, którą mogłam później modyfikować i przeżywać za każdym razem całkiem odmienne emocje.

5. Często jest też tak, że daną historię jest po prostu łatwiej przedstawić w formie filmu niż języka pisanego. Lub nie tyle łatwiej, co ciekawej dla widza. Tak jest na przykład w wypadku Nerve. Moim zdaniem największym plusem filmu są efekty specjalne, kadry i sposób przedstawienia fabuły. Logiczne wydaje się, że za pomocą słów nie da się tego pokazać wystarczająco dobrze, dlatego też papierowy pierwowzór zbiera o wiele gorsze opinie niż adaptacja.

W efekcie możecie pomyśleć "cóż z niej za książkoholik?!". Ale coraz częściej zdarza mi się, że jestem bardziej zadowolona, gdy najpierw obejrzę film, a dopiero potem przeczytam książkę. Dostarcza mi to podwójnej dawki emocji. Chociaż nie jest to oczywiście zasadą.

Jakie jest Wasze zdanie? Wolicie najpierw obejrzeć film czy przeczytać książkę?


NAJPIERW FILM, POTEM KSIĄŻKA || 5 powodów, dla których nie jestem prawdziwym książkoholikiem NAJPIERW FILM, POTEM KSIĄŻKA || 5 powodów, dla których nie jestem prawdziwym książkoholikiem Reviewed by Martha Oakiss on środa, października 19, 2016 Rating: 5