Ransom Riggs i jego i Pani Peregrine Osobliwy Dom


O tej książce słyszałam już od dawna, jeszcze zanim pojawił się film, jeszcze zanim pojawiła się jej polska wersja. Osobliwy dom pani Peregrine był wychwalany przez zagranicznych booktuberów, a jednak nie mogli mnie przekonać do sięgnięcia po tę powieść. Okładka, ilustracje zawarte w środku, opis... to wszystko przywodziło na myśl jakiś horror, a Martha, osóbka niezwykle strachliwa, nigdy tak naprawdę nie obchodziła Halloween i bać się nie lubi, więc i horrorów czytać nie zamierzała. Jednak po pojawieniu się filmu, do którego zwiastuny wypadły dość młodzieżowo, lekko, momentami nawet zabawnie stwierdziłam, że spróbuję i sprawdzę, co stworzył Ransom Riggs, mąż twórczyni Julii.


Bez wątpienia pierwszym, co intryguje w tej książce, jest jej wygląd. Cała powieść utrzymana jest w pięknej i tajemniczej szacie graficznej od stron oddzielających rozdziały zaczynając, przez ozdobniki i kolorowe numery stron, aż po nieco przerażające zdjęcia i fragmenty listów. Co ciekawe, zdjęcia te są prawdziwe i to właśnie w oparciu o nie Ransom Riggs stworzył swoją powieść (i tu można by dyskutować z kreatywnością - wzorował się czy też wykazał niesamowitą giętkością umysłu?). To właśnie przez te grafiki podchodziłam do historii jak owca do strzyżenia, bo nie czułam, aby było to coś, co mogłoby przypaść mi do gustu.

Zaskakująco historia opowiada o młodym Jacobie, któremu dziadek opowiadał w młodości o niesamowitych potworach. Zaskakujące okazało się to, że ów dziadek dorastał w Polsce. Nie czuję się już tu bezpiecznie. Co ciekawe, cała opowieść dość często nawiązuje do drugiej wojny światowej i można by z niej wyciągnąć drugie, mniej fantastyczne dno, odwołujące się do potworów drzemiących w zabijających i prześladujących.


Nie oglądałam jeszcze ekranizacji, więc nie mogę wypowiedzieć się w pełni obiektywnie, ale po obejrzeniu zwiastuna mogłabym stwierdzić, że to dwie oddzielne historie. Jedna sprawa, że to, co widać na trailerze, tak naprawdę dzieje się, a nawet okazuje, dopiero w połowie książki  (więc czytając dobrze wiem, co się stanie, bo było to na urywkach). Tym bardziej, że o ile rozpoczynamy książkę z zaciekawieniem poznając postaci i ich sytuację, tak później akcja zaczyna się tak samo szybko jak i kończy. Dodatkowo treść pisana wydała mi się o wiele bardziej mroczna, krwawa, ciemna i nieco przerażająca  niż kolorowa i młodzieżowa adaptacja. Oczywiście i w książce jest coś infantylnego, jak chociażby romans, którego kompletnie nie czułam (romans z babcią?!) i kilka innych aspektów czy błędów logicznych, na których się najzwyczajniej zawiodłam. Z pewnością nie zachwycę się nią w taki sposób, jak JesseTheReader.

Osobliwy dom pani Peregrine był, bez wątpienia, intrygującą i mroczną przygodą pełną osobliwych postaci. Mimo wciągającej akcji nie dałam się oczarować fabule, nie polubiłam żadnego z bohaterów i ich los był mi obojętny. Akcja rozwinęła się nieco zbyt późno i została potraktowana dziecinnie i po macoszemu. Jednocześnie nie jest to książka zła, bo opowiada również o Polsce, wciąga, pochłania się ją w niezwykle szybkim czasie. Mam jednak wrażenie, że to jedna z tych historii, które lepiej wypadają na ekranie niż w wersji pisanej - ale o tym przyjdzie mi się jeszcze przekonać.

Za możliwość zapoznania się z powieścią dziękuję Księgarni Internetowej Nieprzeczytane.pl
Osobliwy Dom Pani Peregrine dostępny tam po taniości ;)

Ransom Riggs i jego i Pani Peregrine Osobliwy Dom Ransom Riggs i jego i Pani Peregrine Osobliwy Dom Reviewed by Martha Oakiss on środa, listopada 16, 2016 Rating: 5