Przysięgam, że to Ostatnia taka Prowokacja / Louise Lee | RECENZJA


Jeżeli ktoś nie przepada za brutalnym i krwistymi kryminałami pewnie jest kobietą za pewne spodobają mu się kryminały nieco lżejsze, bardziej kobiece, z dużą dawką dowcipu i kroplą romansu. Lubicie Stephanie Plum? To poznajcie Flo Love!



Florence Love to prywatny detektyw po trzydziestce, specjalistka w dziedzinie prowokacji. Bez problemu potrafi uwieść dużo młodszego/starszego mężczyznę, by zebrać dowody dla zaniepokojonej zdradami żony podejrzanego. Kobieta ma swoje zasady, których nigdy nie łamie. Do momentu. Gdy spotka na swojej drodze niezwykle przystojny cel, który okaże się być bardziej niedostępny i nieprzewidywalny niż pozostali, a i w sprawach rodzinnych wszystko zacznie się sypać, Flo będzie zmuszona podjąć nieodwracalne decyzje.

Ostatnia prowokacja to typowy kobiecy kryminał dla dojrzałych odbiorców, bliżej trzydziestki na karku niż piętnastki. Nie znajdziemy tu długich opisów i interpretacji zupy pomidorowej jawiącej się niczym krwisty zachód słońca nad kamienistym wybrzeżem, ale duże dawki humoru i niezwykle zadziorny język. Nie bez powodu polecam tę lekturę osobom dorosłym, bo wyrażenia i sceny często odnosić się będą do aspektów seksualnych. Do tego główna bohaterka, Flo, to prawdziwa kobieta z pazurem. Nie jest głupiutką dziewuszką, wykazuje się niezwykłą inteligencją, co i rusz podsuwa nam jakieś ciekawostki i anegdotki z zakresu psychologii, historii, polityki czy też prosto z Wikipedii. Niczym Sherlock nie traktuje miłości jako dar losu, a czystą biologię, tłumacząc nam, które narządy i układy są odpowiedzialne za pożądanie czy wybranie konkretnego partnera. Sprawia to, że przy Ostatniej Prowokacji nie stykamy się ani z typowym kryminałem, ani komedyjką romantyczną.

Bałam się, czy Louise Lee będzie rzeczywiście umiała zataić przed nami pewne tajemnice, bo dość często spotykam w literaturze sytuacje, gdy ukrywane są przed nami fakty, które dawno rozpracowaliśmy i nie możemy wyjść z szoku, dlaczego główna postać jeszcze tego nie ogarnęła. Tu jednak  kiedy pojawia się nowy ślad, a w naszych głowach świta pewien pomysł, ten sam pojawia się w głowie Flo. Myśli tak jak my i nie występuje u nas znaczące klapniecie w czoło i westchniecie "Boże, jaka to tępa dziewoja". Do tego jesteśmy częścią historii, bo Pani Love wielokrotnie będzie zwracać się bezpośrednio do nas.

Przy Ostatniej Prowokacji naprawdę świetnie się bawiłam, a do tego nauczyłam się kilku ciekawostek z zakresu różnych nauk. Jeżeli macie ochotę na rozwiązywanie zagadek kryminalnych, ale bez dużych ilości płynącej krwi, jeżeli podobają Wam się opowieści tworzone przez Janet Evanovich, to z czystym sercem mogę polecić Wam tomik od Louise Lee. Zakończenie pozostawiło mnie z kilkoma pytaniami, na które odpowiedzi będę poszukiwać w tomie drugim, gdy już się ukaże. Jako ciekawostkę mogę Wam za to zdradzić, że BBC wykupiło prawa do przeniesienia Ostatniej Prowokacji na mały ekran. Jeżeli już czytaliście tę powieść, koniecznie dajcie znać, kogo obsadzilibyście w rolach głównych.

Przysięgam, że to Ostatnia taka Prowokacja / Louise Lee | RECENZJA Przysięgam, że to Ostatnia taka Prowokacja / Louise Lee | RECENZJA Reviewed by Martha Oakiss on piątek, maja 06, 2016 Rating: 5