To takie beznadziejne... "Hopeless" / Colleen Hoover


Hopeless. Bez nadziei. Beznadziejny. Tak wiele beznadziejnych słów.

BEZNADZIEJNYM jest, kiedy wszyscy wokół zachwycają się pewną powieścią i zachwalają ją na prawo i lewo. Tak, że przysiadając do jej lektury, stawiam poprzeczkę wyjątkowo wysoko.

BEZNADZIEJNYM jest fakt, że bardzo długo nie mogłam wciągnąć się w tę powieść i bałam się, że nie poczuję tego, co pokochała większość czytelniczek.

BEZNADZIEJNE jest to, jak bardzo irytowała mnie główna bohaterka Sky, która nie była w stanie zapanować nad swoimi pragnieniami i której sposobu myślenia nie mogłam zrozumieć.

BEZNADZIEJNE jest, że dopiero po zakończeniu lektury zrozumiałam, dlaczego taka była.

Wmawiam sobie, że to był tylko zły sen, i oddycham. Oddycham po to, żeby się upewnić, że jeszcze żyję, ponieważ to wcale nie wygląda na życie.

BEZNADZIEJNE jest, że początkowo nie czułam kompletnie nic do uwielbianego przez wszystkich Holdera.

BEZNADZIEJNIE, że nie zauważyłam momentu, w którym się w nim zakochałam.

BEZNADZIEJNE jest też to, że myślałam. Że przewracając kolejne strony próbowałam przewidzieć zakończenie. I BEZNADZIEJNIE, że niektóre elementy rzeczywiście przewidziałam, przez co pozbawiłam się możliwości zaskoczenia.

BEZNADZIEJNY jest mój mózg, bo jednak nie wszystkiego się domyślił, a przez niektóre fragmenty musiałam odłożyć książkę i zaczerpnąć powietrza.



BEZNADZIEJNY i piękny jest sposób, w jaki Colleen Hoover to wszystko opowiedziała; że elementy akcji, których się spodziewałam, zostały podane w takich sposób, że ze wzruszenia i tak zaciskało się gardło.

BEZNADZIEJNE jest, że musiałam wynudzić się przez pół powieści, by wreszcie coś poczuć, wzruszyć się i zakochać.

BEZNDZIEJNYM jest, że pomimo przewidywalności i wrażenia „gdzieś to już widziałam”, w dziwny, BEZNADZIEJNY sposób boli mnie serce i nie chciałam kończyć spotkania ze Sky i Holderem.

Nie będę życzyć sobie idealnego życia. Rzeczy, które przewracają cię w życiu są testami, zmuszają cię do wybrania pomiędzy poddaniem się i leżeniem na ziemi, a otarciem kurzu i powstaniem jeszcze wyżej niż stałeś zanim zostałeś przewrócony. Wybieram stanie wyżej.

Czyż to nie jest BEZNADZIEJNE, że nie jestem w stanie ocenić tej książki? Że w trakcie lektury przygotowywałam notatki do recenzji i wszystkie, uwierzcie mi, wszystkie były negatywne, A teraz, te wszystkie BEZNADZIEJNE i złe rzeczy nie są mi w stanie przejść przez gardło? Co jest nie tak ze mną, co jest nie tak z tą książką, że mimo rozczarowań jakoś ją pokochałam? Co się ze mną dzieje?

Jestem BEZNDZIEJNA.

Zobacz także:
To takie beznadziejne... "Hopeless" / Colleen Hoover To takie beznadziejne... "Hopeless" / Colleen Hoover Reviewed by Martha Oakiss on wtorek, września 29, 2015 Rating: 5