Wychodząc do codzienności... Eden / Mia Sheridan | RECENZJA KSIĄŻKI


W książce Calder poznaliśmy tytułowego Caldera, chłopaka należącego do religijnej sekty, oraz niewinną Eden, której imię stało się tytułem kontynuacji, a zarazem zakończeniem dylogii, o której tu mowa.


Pierwsze, co zauważyłam w Eden, to pewna odmiana związana ze zmianą miejsca akcji. Książka nieco utraciła na swej wyjątkowości, ponieważ przeniosła się do zwyczajnych, współczesnych czasów i miejsc znanych nam z codzienności. Wciąż kontynuujemy sprawy i problemy z Caldera, jednak staje się to niejako zwyczajne i naturalne - to coś, co można zobaczyć w większości powieści z tego gatunku. Ta część wydała mi się również trochę bardziej przesłodzona i płytsza. Sceny erotyczne w pierwszym tomie były bardziej uzasadnione, tymczasem tutaj pojawiały się zbyt często i bez większego sensu. Dodatkowo wszystko, co obserwowaliśmy w dylogii, dążyło do zakończenia, które po prostu wydarzyło się zbyt szybko.

To, co należy do plusów, to umiejętność Mii Sheridan do dawania nam złudnych nadzei. Jej książki mogłyby cudownie zakończyć się w kilku momentach, tym czasem ona za każdym razem wyciąga z rękawa kolejnego asa, za każdym razem wrzuca bohaterów w kolejne błoto. Kiedy wydaje nam się, że nadchodzi happy end, ona buduje kolejny mur, z którym muszą się zmierzyć główne postaci. Postaci, które wycierpiały się już swoje przez poprzednie rozdziały.

Eden jest koniecznym zakończeniem serii, ale, mam wrażenie, stworzonym nieco na siłę. Zamyka wszystkie wątki, jednak nie jest tak zaskakująco dobry, jakim okazał się Calder. Nie zmienia to jednak faktu, że Mia Sheridan stała się jedną z moich ulubionych autorek literatury New adult.


Wychodząc do codzienności... Eden / Mia Sheridan | RECENZJA KSIĄŻKI Wychodząc do codzienności... Eden / Mia Sheridan | RECENZJA KSIĄŻKI Reviewed by Martha Oakiss on niedziela, września 11, 2016 Rating: 5