Love is the fate... Confess / Colleen Hoover || IN INGLISZ #3


Zawsze odczuwam pewien strach sięgając po każdą kolejną powieść Colleen Hoover. To w końcu królowa new adult, nad której twórczością zachwytów nie ma końca, a ja zbyt często czułam lekkie rozczarowanie po lekturze. Tym razem sięgnęłam po książkę, która nie miała jeszcze swojej polskiej premiery i którą pokochałam, tak naprawdę pokochałam, dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania.



Confess to, jak wskazuje tytuł, opowieść o wyznaniach. Poznajemy dwójkę głównych bohaterów, na których spoczywa rola naszych narratorów. Jest Owen, o zabawnych inicjałach OMG, malujący obrazy i sprzedający je za niebotyczne sumy. Tematyka, w jakiej się obraca, to ilustrowanie anonimowych wyznań grzechów i żalów, które ludzie pozostawiają mu zapisane na karteczkach. Pewnego dnia do jego mini galerii trafia Auburn, decydująca się na zarobienie pieniędzy przez pomoc Owenowi w przyjmowaniu klientów. Między nimi rodzi się uczucie, jednak nie tak płytkie i powierzchowne, jak możecie podejrzewać, ponieważ główne problemy bohaterów będą rozgrywać się poza studiem artysty.

I think love is a hard word to define," I say to her. "You can love a lot of things about a person but still not love the whole person."

Przyznam, że ta historia nie zachwyciła mnie od początku. Zaczęła się dość zwyczajnie, młodzieżowo, jak każda książka z tego gatunku. Schemat chcą, ale nie mogą lub chcą, ale coś ich dzieli był wiadomy, zazwyczaj zmieniało się tylko to, co rzeczywiście nie daje być razem dwójce zakochanych. Ta opowieść jest jednak inna. Chociaż motyw walki o miłość pojawić się musiał, w wypadku Confess jest... inny. Książka stopniowo przeradza się z młodzieżowego romansidła w historię dojrzałą, życiową, poruszającą, przez którą wciąż przewija się temat sztuki oraz przez którą zaczynamy z lekką obawą spoglądać na naszą rodzinę i wybranego partnera.


Historia opisana w Confess staję się opowieścią bardzo rodzinną. O matkach, ojcach, partnerach, dzieciach i domowych zwierzątkach, o przeszłości i przyszłości. To wszystko niejako naprawdę może stać się naszym bliskim czy sąsiadom i być może jej sens dotrze z większą siłą do osób dojrzałych, które założyły własne rodziny i lepiej zrozumieją bohaterów. Którzy wiedzą, że czasem, dla dobra rodziny i najbliższych, trzeba się poświęcać i zrezygnować z własnych marzeń i pragnień.

Książka wygląda pięknie, ponieważ Colleen Hoover znalazła kogoś do pomocy w jej tworzeniu. Danny O'Connor zajął się stroną graficzną powieści, urozmaicając tekst o miniaturki obrazów, które domyślnie namalował Owen. Dzięki temu opowieść ta zyskuje na swej prawdziwości, a my czujemy zupełnie inny klimat i zapach farb olejnych delikatnie spowija naszą wyobraźnię.

I'll love you forever. Even when I can't.

Tę historię uznałam również ze specyficzną z perspektywy, iż nie wywarła na mnie ogromnego wpływu i wrażenia wow przed przeczytaniem epilogu. Epilog bowiem, co równie niespotykane, jest jakby prologiem i zamiast przyszłości, wskazuje nam przeszłość. Dopiero po zaznajomieniu się z nim odkrywamy prawdziwy sens całego Confess, odtwarzamy w pamięci wszystkie przeczytane przed chwilą wydarzenia i spoglądamy na nie w zupełnie inny sposób - bo już wiemy co, tak naprawdę, za nimi stało. Gdyby Colleen zdecydowała się standardowo umieścić przeszłość przed przyszłością, nie odczulibyśmy tej wyjątkowości, zaskoczenia i chęci, by przeczytać całość jeszcze raz - teraz, gdy już wiemy "dlaczego".

Confess jest wyjątkowe. I inne. Czy odebrałam je tak dlatego, że czytając w oryginale docierały do mnie pewne dwuznaczności i klimat, który traci się przy tłumaczeniu? Nie wiem. Mimo wszystko mam nadzieję, że już wkrótce ujrzymy ją na półkach polskich księgarń.



ZOBACZ TAKŻE:


Love is the fate... Confess / Colleen Hoover || IN INGLISZ #3 Love is the fate... Confess / Colleen Hoover || IN INGLISZ #3 Reviewed by Martha Oakiss on piątek, września 30, 2016 Rating: 5