Kiedy kontynuacja nie jest TYLKO kontynuacją... GUS / KIM HOLDEN || recenzja książki


Swojego czasu w Polsce miało miejsce pewnego rodzaju bum na Promyczka Kim Holden - powieść, tu zaznaczę, PODOBNO niezwykle poruszającą i wzruszającą. Podobno, bowiem na mnie ta historia nie wywarła szczególnego wrażenia, dopatrzyłam się w niej kilku wad, a może to kwestia moich wygórowanych oczekiwań po tym, jak usłyszałam tak wiele pozytywnych opinii. Uzbroiłam się więc w noże, by odważnie podejść do kontynuacji tej powieści, czyli Gusa.


Gus był chłopakiem, który kilkakrotnie przewijał nam się w Promyczku jako osoba mająca niezwykły wpływ na główną bohaterkę. Teraz zasłużył na własną książkę, która, ku mojemu zaskoczeniu, nie jest jedynie zmianą perspektywy. Spodziewałam się bowiem, że będzie to ta sama historia, opowiedziana z innego punktu widzenia lub też ciąg dalszy, oparty jednak na wspomnieniach z przeszłości. Nie oczekiwałam więc wielkich zaskoczeń. A zaskoczenia są w zasadzie od pierwszych stron.

"W jaki sposób człowiek może wrócić do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?"

W Gusie poznajemy przyszłość tytułowego chłopaka i wszystko to, co stało się po wydarzeniach z Promyczka. Jest to jednocześnie zupełnie nowa historia, która tylko we fragmentach wraca do złotych słów przeszłości. Pojawiają się nowe miłości, nowe problemy i tragedie, a do tego poznajemy wnętrze człowieka tak zniszczonego, który próbuje poradzić sobie z tym nawozem, jaki wtargnął do jego życia. A ja, jak wiecie, uwielbiam się bawić w Panią psycholog.

W historii tej także pojawia się pewna choroba czy też niepełnosprawność, co jednak niezmiernie mnie ucieszyło, nie odgrywa ona pierwszych skrzypiec. Jest, zmienia postrzeganie pewnych wątków, ale to nie na niej opiera się życie bohaterów. To raczej opowieść o tym, jak żyć, gdy straciło się część dotychczasowego życia; w jaki sposób radzić sobie z problemami dnia codziennego i nie stoczyć się na dno.


Dużo osób mówiło, że zmienił się tu styl pisania autorki i nawet nieco na to narzekano. Ja nie poczułam tego ani przez chwilę, byłam pewna, że narracja prowadzona przez Gusa wyglądałaby właśnie w taki sposób i zmiana stylu, nawet, jeżeli nastąpiła, wydała mi się całkiem naturalna. Pozwoliła w słowach zrozumieć całą psychologię postaci, różnorodność w ludzkich sposobach myślenia i postrzeganiu świata oraz wyczuć emocje, które targały poszczególnymi postaciami. Wyłapałam także kilka metafor, które pierwotnie dotyczyły czegoś całkiem przyziemnego, ale dotyczyły o wiele poważniejszej i głębszej tematyki.


"Nie chcę być na zewnątrz.
Nie chcę być w domu.
Jestem w takim punkcie, w którym po prostu... nie chcę."


Okazało się, że Gus, który miał mnie niczym nie zaskoczyć, okazał się historią lepszą i ciekawszą od swego tomu pierwszego, a także o wiele bardziej realistyczną. Nie tylko uzupełnia nieścisłości pierwowzoru, ale także nieco bardziej zagłębia się w psychologię postaci, choć nie zawsze robi to wprost i domyślam się, że każdy z nas może inaczej zinterpretować konkretne wydarzenia. Przemówił do mnie w znacznie większym stopniu niż Promyczek i choć nie wzrusza i nie doprowadza do płaczu, to trafił do mojego serca.

Kiedy kontynuacja nie jest TYLKO kontynuacją... GUS / KIM HOLDEN || recenzja książki Kiedy kontynuacja nie jest TYLKO kontynuacją... GUS / KIM HOLDEN || recenzja książki Reviewed by Martha Oakiss on poniedziałek, września 19, 2016 Rating: 5