Dyskutujemy o... Utracie / Rachel Van Dyken [Recenzencki Klub Dyskusyjny]



‘Książkowe Kocha, Nie Kocha” uruchomiło akcję zatytułowaną Recenzencki Klub Dyskusyjny, w których blogerzy książkowi spotykają się, by porozmawiać na wybrany temat.

W dzisiejszej dyskusji dotyczącej książki ‘Utrata’ Rachel Van Dyken udział wzięły:

Zapraszam do czytania dyskusji, spoilerów brak J
 ____________________________

Martha Oakiss: Zacznijmy może od krótkiego zarysu fabuły. Mamy Kiersten, nieśmiałą dziewczynę i przystojnego, wysportowanego Wesa, którzy nagle na siebie wpadają i zakochują się w sobie. Zaczęło się wyjątkowo ckliwie i schematycznie i, przyznam szczerze, bałam się w to brnąć dalej. A jakie były Wasze pierwsze odczucia? Zaraz po zobaczeniu okładki, przeczytaniu opisu czy po zapoznaniu się z kilkoma pierwszymi rozdziałami?

Paula Rzemińska: Kiedy zobaczyłam okładkę - "Lol, jakiś erotyk...", ale przeczytałam Twoją recenzję, Marto, i zmieniłam zdanie. W Biedrze akurat było, więc kupiłam. Pierwsze rozdziały - "Oł, noł, w co mnie ta Marta wpakowała?!". W miarę czytania tonęłam i tonęłam.... Tak to się potoczyło J

Martha: Czuję się winna, winna, bardzo winna J

Paula: No, widzisz! XD

Magda Borkowska: Szczerze mówiąc nie nastawiałam się na genialną lekturę, ale pierwsze strony i tak ostudziły mój nieduży zapał. Atmosfera niesamowicie przypominała mi "Piękną Katastrofę" - moją pierwszą powieść NA, którą uwielbiam. Motyw 'insta love' czy miłości od pierwszego wejrzenia bardzo irytuje mnie w książkach, a Utrata to niestety jej piękny przykład.

Natalia Pych: Nie czytałam jeszcze "Pięknej katastrofy", ale przyznam, że miłość od pierwszego wejrzenia - czy tez w tym przypadku zderzenia - nie do końca mnie porywa. Zazwyczaj. Tu rozbawił mnie ten "ośmiopak" i spodobała cała sytuacja, jak i jej następstwa.


Martha: Romansidło romansidłem i, tak jak wspomniały Magda i Natalia, motyw miłości od pierwszego wejrzenia często się powtarza. A czy umiałybyście wymienić kilka cech, które odróżniają Utratę od innych powieści NA?

Natalia: Inne spojrzenie na chorobę nowotworową. Może momentami naiwne, ale przypadło mi do gustu. I lista rzeczy, które Kiersten bardzo chciała zrobić - skojarzyła mi się ze "Szkołą uczuć".

Magda: Moim zdaniem to dość sztampowa powieść i raczej nie wyróżnia się wśród innych NA, m.in. dlatego mnie zawiodła.

Martha: Ja się tak zastanawiałam. I żadnej konkretnej wymienić nie umiałam. A jednak rzadko kiedy zdarza mi się płakać przy książce. A Utrata to ze mnie wycisnęła.

Natalia: Dokładnie, jakoś udało jej się i ze mnie wycisnąć łzy. Dlatego postanowiłam objąć ją patronatem, za co do tej pory dziękuję Wydawnictwu Feeria.

Paula: Przy książkach płakałam tylko dwa razy (nie licząc HP, bo wstyd by był wymienić) "Utrata" to był trzeci raz

Martha: Słyszałam różne opinie. I tu możemy się kłócić - ja zachwycona, Paula i Natalia płaczące, Magda zawiedziona - czy Rachel Van Dyken jest gorsza od znanej jako ‘królowa new adult’ Colleen Hoover, a możesz jeszcze lepsza i w jakimś stopniu ją wyprzedziła?

Magda: Oj, nie wiem nawet jak na to odpowiedzieć. Panią Hoover poznałam przy Hopeless i... nie wspominam tego spotkania zbyt miło. Dramat na dramacie, tanie chwyty - typowe dla NA i gwóźdź to trumny - główny bohater. Zaborczy psychopata, na którego widok dziewczyna DOSŁOWNIE mdlała... Dyken wykreowała swojego bohatera dużo lepiej, chociaż z pewnością nie zagości na liście moich książkowych zauroczeń,

Natalia: Ja z kolei zdecydowanie wolę książki Colleen Hoover. Mają w sobie coś takiego, co porywa mnie za każdym razem i nie pozwala odejść od lektury. Przy "Hopeless" płakałam, w "Pułapce uczuć" wzruszyła mnie poezja, zaś "Maybe Someday" rozłożyło mnie na łopatki.

Paula: Nie znam Hoover, ale nie sądzę, żeby było to coś nadzwyczajnego. Nie mogę się więc wypowiedzieć, ale w porównaniu do innych tego typu "Utrata" jest dosyć dobra.

Martha: No oczywiście muszę przyznać, że ten związek był nieco zbyt sztuczny. Taka miłość och i ach, kojarząca się ze Zmierzchem. Ale jednak teksty Wesa zapamiętam na długo i, czytając, często chichrałam się sama do siebie. No i Gabe. Zaintrygował mnie, więc nie mogę się doczekać Toxic ^^

Magda: Nie płakałam przy żadnej książce tych autorek, ale m.in. "Piękna katastrofa" bardzo mnie wzruszyła, od książek Tucker nie mogę się oderwać.

Martha: No i proszę. Czuję się namówiona do przeczytania Pięknej Katastrofy i książek Tucker ^^

Magda: Zgadzam się z Martą, humor był zdecydowanie mocną stroną powieści, a na Toxic też czekam, może inny bohater będzie miał ciekawszą historię, która po prostu do mnie trafi?

Paula: Ja wiem co się stanie w "Toxic". Jak zawsze w takich seriach między głównymi bohaterami będą problemy. Znowu mnie to zirytuje

Martha: A jakoś tak zaczęłyśmy już mówić o bohaterach, to może pomyślmy o nich chwilę. Nasza Kiersten, nasz Wes i jeszcze pojawiający się tu i ówdzie Gabe. Jak moglibyście ich krótko (i bez spoilerów) opisać? Są papierowi czy też realistyczni? Przypominali Wam innych literackich bohaterów?

Natalia: Wesa bardzo polubiłam za jego humor i podejście do życia i Kiersten. Za to, jak traktował plotki i jak dbał, by wszyscy byli szczęśliwi. Kiersten była nieco naiwna, ale znalazłam z nią wiele wspólnych cech. Nie była kolejną perfekcyjną bohaterką, tylko normalną dziewczyną, którą można spotkać na ulicy. Gabe był uroczy jako kumpel, aczkolwiek jego i Kiersten przyjaźń nieco za szybko się rozwinęła.

Martha: No tak. Do tej przyjaźni zgodzę się z Natalią. Cały czas go o coś podejrzewałam, że coś się wydarzy, bo to za łatwo poszło.

Paula: Najbardziej realistyczny był Gabe. Reszta.... niewątpliwie żyła. Problemy Kiersten i Wesa nadawały im ludzkości.

Magda: Gabe był świetnym bohaterem drugoplanowym, zawsze miał coś ciekawego i dowcipnego do powiedzenia. Kiersten to typowa bohaterka NA - bez doświadczeń, spotyka pierwszego chłopaka, który zawładnął jej sercem, - i ciałem - ale oczywiście sekrety i dramaty przeszkadzają idealnej miłości. Wes - typowy przedstawiciel NA, ale ten ośmiopak... Kompletnie mnie to rozwaliło i to nie w pozytywnym sensie.

Martha: Czytałam kilka razy ten akapit, czy na pewno użyto tam słowa "ośmiopak” :P

Paula: O, tak. 8-pak był totalnie przereklamowany

Martha: W Utracie bardzo istotny jest wątek, o którym wspomniała Natalia - wątek choroby. I - tu znowu bez zdradzania szczegółów - czy wydał się Wam realistyczny? Czy zakończenie zrobiło na Was wrażenie? Bo cieszy mnie przynajmniej to, że nie ja sama ryczałam jak norka przez pół książki J

Magda: Zakończenie było dla mnie do przewidzenia, ale wątek poprowadzony całkiem zgrabnie J

Paula: Nieco ckliwe, acz bez tego ta książka byłaby jakby jej nie było. Nie przeszkadzało mi, dodawało smaczku i było o tyle bardziej realistyczne, że autorka zetknęła się z nim w prawdziwym życiu.

Natalia: Zakończenie było bardzo przewidywalne, ale ta pielęgniarka była nieźle rozpisana. Chociaż trochę mi nie pasowała do całości. Ponadto rak rządzi się swoimi prawami. Dlatego nie przepadam za "Gwiazd naszych wina". Tutaj z jednej strony choroba była bardziej realistyczna, ale też nie na tyle, na ile bym chciała, by przyznać najwyższą notę.

Martha: A tak na zakończenie - komu mogłybyście tę pozycję polecić? Jakim osobą? W jakim wieku i z jakim charakterem? Fanom jakich książek i autorów?

Paula: Jest to książka o młodzieży i dla młodzieży - więc właśnie tej grupie wiekowej ją polecam. Może być lekkim czytadłem, a po chwili pouczającą lekturą. Myślę, że większość znajdzie tu coś dla siebie. Można płakać, śmiać się, albo wszystko naraz. Dla wszystkich charakterów, ale tylko nastolatkom.

Martha: Mi podobnie - mam wrażenie, że każda dziewczęca fanka NA powinna polubić tę serię. Coś jak Hoover, jak Green. Jeżeli jakaś nastolatka ma ochotę zakochać się w bohaterze z książki i przy okazji trochę popłakać - to Utrata jest w sam raz dla niej.

Magda: Utrata zadowoli osoby średnio zaznajomione z gatunkiem NA albo takie... do których po prostu trafi. Z NA jest tak - albo ci się podoba albo nie. Chociaż do mnie nie trafiła, z pewnością znajdą się dziewczyny, raczej młodsze, które zakochają się w tej historii J
Natalia: "Utratę" poleciłabym nastolatkom zakochanym w GNW, lecz nie tylko im. Każdej dziewczynie, która lubi czytać o rozkwitającej miłości w obliczu wielkiego zagrożenia "Utrata" również się spodoba. W skrócie - jeśli lubisz miłość z odrobiną dramatu, zaryzykuj z Rachel Van Dyken.

Martha: Serdecznie dziękuję Wam za dyskusję. Cieszę się, że mogłam się komuś wreszcie wyżalić z moich uczuć na temat tej powieści J


I to wszystko. Z którą z nas się zgadzacie? Ja Wy odpowiedzielibyście na powyższe pytania? Co myślicie o Utracie?

Nasze recenzje Utraty Rachel Van Dyken
Dyskutujemy o... Utracie / Rachel Van Dyken [Recenzencki Klub Dyskusyjny] Dyskutujemy o... Utracie / Rachel Van Dyken [Recenzencki Klub Dyskusyjny] Reviewed by Martha Oakiss on wtorek, czerwca 02, 2015 Rating: 5