Nie będę się bać... Szklany Tron + KONKURS


SZKLANY TRON
/ Sarah J. Maas

Jeżeli czytasz to, by sprawdzić, czy nasze opinie o Szklanym Tronie się pokrywają, to bardzo mi miło, że moje zdanie jest dla Ciebie ważne. A jeżeli czytasz tę recenzję, by dowiedzieć się, czym ów dzieło pani Mass jest, to, wierz mi, cieszę się, że rzeczywiście nie jestem ostatnią osobą, która z tą serią się zapoznała. Bo wszyscy wokół o Tronie mówią, zachwycają się nim, więc byłam niejako zmuszona nadrobić te zaległości. I… Nie dam jej 10/10…

KRÓTKO O TREŚCI
Osiemnastoletnia Celeana jest jedną z najlepszych zabójczyń w Aderlanie, a może nawet w całej Erilei. Popełniła jednak błąd, przez który została skazana naprawdę w kopalni soli. Pewnego dnia wychudzoną i zagłodzoną dziewczynę nachodzi Chaol, kapitan Gwardii Królewskiej i zabiera ją do księcia Doriana, następcy tronu. Pada propozycja udziału w turnieju na Królewskiego Obrońcę. Pech chciał, że dziewczyna nie pała do króla zbytnią sympatią, a, mówiąc szczerze, sama chętnie zatopiłaby miecz w jego trzewiach. Lecz wie, że tylko wtedy, gdy wygra Turniej i przez 4 lata będzie pełnić rolę jego prywatnego ochroniarza, odzyska pełną wolność. Przegra – zginie. Nie zgodzi się – wróci do kopani, gdzie również czeka ją śmierć.


Przez trzynaście tygodni będziecie mieszkać i współzawodniczyć pod moim dachem. Codziennie będziecie ćwiczyć, a raz w tygodniu zostaniecie poddani próbie. Po każdej z nich jeden z was zostanie wyeliminowany.

PIERWSZE WRAŻENIE
Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam wielką fanką typowych fantasy, high fantasy, opowieści z wymyślonymi światami, stworami, nowymi geograficznymi miejscami, słownictwem i nazewnictwem, którego nie jestem w stanie przeczytać, wymówić, ani zapamiętać. Wyjątkiem jest tu chyba Anne Bishop, której książki pochłaniam, a wszelkie Tolkieny i literatura tego kalibru odpada.
Rozpoczynając więc moją przygodę ze Szklanym Tronem już na początku czułam się lekko przerażona. Na pierwszej stronie powitała mnie mapa, której nawet nie próbowałam zapamiętać modląc się w duchu, aby nie miała większego wpływu na akcję. Przez pierwszy dzień strawiłam tylko 30 stron tej opowieści. Nijak nie mogłam się w nią wkręcić i zastanawiałam się, czym ludzie się tak zachwycają. Odniosłam wrażenie, że autorka na początku sama nie wiedziała, jakim stylem powinna pisać i w którą stronę iść; czy pomysły kotłujące się w jej głowie na pewno trafią do czytelników. I dopiero po przekroczeniu tej setnej strony zaczęła być pewna siebie, wszystko zaczęło się kleić, a i ja całkowicie odpłynęłam w ten magiczny świat.


BOHATEROWIE
Celeana jest typową bohaterką kick-ass, odważną, waleczną, z ciętym językiem, a do tego zabija bez skrupułów. Nie jest jednak bezmózgim osiłkiem, ale piękną nastolatką i, co ważne, niezwykle inteligentną. Dopatruje się różnych drobnych szczegółów, potrafi odczytywać prawdę z wyrazu twarzy i nie łatwo ją wykiwać. To połączenie idealne Sherlocka, Leona Zawodowca i MacGyvera (bo zrób broń z mydła…). Pokochałam jej riposty, jej umysł i waleczność – choć nie ukrywam, czasami nieco mnie przerażała.
I bohaterowie drugoplanowi czy epizodyczni są dopracowani na każdej możliwej płaszczyźnie. Nikt tu nie pojawi się po to, by przejść po cichu przez jeden rozdział. Od pierwszych zdań znamy charakter każdej osoby, jej usposobienie, nie wspominając o Dorianie i Chaolu, którymi jestem wręcz zauroczona, którzy są tak do siebie różni, a teksty jednego, jak i drugiego trafiały prosto w moje serce. Koniec końców – jestem w drużynie Chaola, Ship Chaol ever. Nie bijcie, tak podpowiada mi serce. Być może w kolejnych tomach moje zdanie się zmieni, ale po Szklanym Tronie tak właśnie czuję.

Nie będę się bać. Nie okażę strachu.

ŚWIAT i WĄTKI
Nie dość, że bohaterowie, to i świat stworzony przez Sarah J. Maas jest niezwykle dopracowany i szczegółowy, nawet geograficznie. Pełny jest mrocznych zakątków i magicznych istot, takich jak gobliny, nimfy czy duszki leśne. Jednak fantasy, magia i walka o zwycięstwo w turnieju to nie jedyne, co tu znajdziemy. Czekają na nas tajemnice i zagadki, niemal sprawy kryminalne, w których będzie się lała krew i różne inne wnętrzności. I, co bardzo ważne, nie domyśliłam się rozwiązania tej sprawy, a w w moim przypadku to rzadkość (za dużo Sherlocka i dedukcji, wszystkiego się domyślam i żadna książka nie jest mnie już w stanie zaskoczyć). Dodatkowo mamy wątek romansu, ale bardzo delikatny, nie rzucający się w oczy i nie zakrywający swoim istnieniem głównej akcji. Tak właśnie powinno być, tak właśnie powinno się pisać książki, chociaż pierwsze sto stron obniża jej ocenę.




CZYLI…
Szklany Tron to istotnie książka niemal idealna. Zawiera w sobie zarówno politykę, poważne i groźna fantasy, lejącą się krew, zagadki kryminalne, lekki romans, jak i humor. Mieszanka idealna, bo każdy powinien znaleźć w niej coś dla siebie – o ile przetrwa kilka ciężkich, początkowych rozdziałów. Jaki jednak wniosek wysnułam z całości? Że jeszcze w trakcie pisania tego tomu autorka się rozwijała. A oznacza to nic innego jak to, że kolejne jej książki, kolejne tomy, będą zasługiwać na ocenę 10/10. Czuję to.

Szklany Tron
Sarah J. Maas
Throne Of Glass
Tom I
Wydawnictwo Uroboros
Tł.: Marcin Mortka
520 stron
Data wydania: 25.06.2013



 KONKURS
A jeżeli nie znasz jeszcze Szklanego Tronu, a masz ochotę się z nim zapoznać, to zapraszam do udziału w konkursie, w którym egzemplarz ten książki ufundowała Księgarnia Internetowa Bonito.pl, w wyniku współpracy z którą powstała powyższa recenzja.




Nie będę się bać... Szklany Tron + KONKURS Nie będę się bać... Szklany Tron + KONKURS Reviewed by Martha Oakiss on czwartek, lipca 09, 2015 Rating: 5