Ty też przyłożysz rękę do śmierci... | Behawiorysta / Remigiusz Mróz


Jak mówią, twórczość Remigiusza Mroza nie zna granic i jej rozpiętość jest tak szeroka, że w prozie tego autora każdy może znaleźć coś dla siebie. Po Kasacji, która może nie była przełomowa, sięgnęłam po Behawiorystę spodziewając się, że dostarczy mi ona niezwykle sprzecznych emocji ze względu na wątki, które kocham (psychologia), jak i takie, których nie cierpię (krew).

Były prokurator, czterdziestopięcioletni Gerard Edling, jest niezwykle charakterystyczną postacią. Zaczynając od nietypowego stylu życia, przez zachowania będące pewnego rodzaju natręctwami, aż na przesadnej stylistyce językowej kończąc. To właśnie on jest tytułowym behawiorystą, człowiekiem zajmującym się kinezyką, a więc wnioskującym, a może i prognozującym zachowania ludzkie na podstawie zachowań niewerbalnych, gestów czy mimiki. Mężczyźnie blisko jest więc do Sherlocka, który na podstawie kilku szczegółów może wydedukować całą prawdę. Tym samym, podobnie jak wspomniany detektyw, dzięki swoim umiejętnościom pomaga służbom prawa w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. To jednocześnie ktoś, kogo nie każdy będzie w stanie polubić, część czytelników może go uznać wręcz za postać nierealną. Wierzcie mi jednak - tacy ludzie istnieją. Pamiętacie pierwszy odcinek Sherlocka, kiedy powiedziano nam, że Sherlock jest dobry w tym, co robi, ale jednocześnie tak zafascynowany morderstwami i wynaturzeniami, że sam kiedyś będzie podsuwał kolejne zwłoki? Tak właśnie zaintrygowany mordercami jest Gerard. A analiza ludzi, obserwacja i wyciąganie psychologicznych wniosków jak najbardziej leżą w zakresie moich zainteresowań, więc miałam niemałą frajdę podczas analizowania gestów innych razem z naszym bohaterem. Pamiętajcie, nasze ciało nie kłamie. A szczególnie nogi.

W Behawioryście pojawia się niejaki Kompozytor chcący urządzić Koncert Krwi. Barykaduje się w przedszkolu na jednym z opolskich osiedli, a wszystko transmituje na żywo w internecie. Daje ludziom wybór - kto powinien zginąć? Mała, chora, dziewczynka, która nie ma szansy na wyleczenie czy starsza przedszkolanka, żona i matka? A może zmieni coś fakt, że jedna z nich nie jest Polką? To ludzie muszą decydować, klikać na odpowiedni przycisk, stać się panami życia i śmierci i żyć z myślą, że pośrednio stoją za morderstwem jednej z tych osób. Kompozytor działa z pewną misją, której początkowo nie rozumiemy, chcąc pokazać, co kryje się w człowieku, czy większością ludzi rządzi racjonalność czy emocje. Mimo że po kilku stronach sprawa wydaje się zamknięta, okazuje się, że to dopiero preludium Koncertu Krwi. Znów nawiążę do Sherlocka - to taka Wielka Gra, w której każdy krok jest przemyślany, żaden ruch nie jest przypadkowy, a villain wciąż o krok wyprzedza jasną stronę mocy.

Spotkałam się z kilkoma zarzutami teoretycznego braku logiki w Behawioryście. Czytelnicy zastanawiali się, dlaczego właściwie ludzie nie przestali oglądać relacji internetowej, wytrącając tym samym broń z ręki mordercy? Dla mnie sprawa jest oczywista i wystarczająco wyraźnie zaznaczona przez autora - tak jesteśmy stworzeni. Jesteśmy ciekawscy i żądni kontrowersji. Każdy z nas ma w sobie pewną mroczną część, której nie jesteśmy w stanie całkowicie ukryć we wnętrzu, Kompozytor po prostu wyciąga ją na wierzch. Uruchamia w nas dylemat wagonika czy zwrotnicy - czy będziemy biernie patrzeć, jak pociąg pędzi po torach zabijając piątkę ludzi i żyć z wyrzutami sumienia, że nic z tym nie zrobiliśmy? Czy pociągniemy za dźwignię zwrotnicy zmieniając tor jazdy pociągu na miejsce, w którym stoi tylko jedna osoba - tym samym bezpośrednio przykładając rękę do jej śmierci? Podejdziemy do tej sprawy racjonalnie, matematycznie, poświęcając jedną osobę dla życia pięciu innych, czy też górę wezmą emocje i myśl, że przy dokonaniu jakiegokolwiek działania będziemy uznani za mordercę? Przyznajcie się, ile razy myśleliście o naszych wrogach w negatywnym świetle, pragnąć ich śmierci? Ile razy zastanawialiście się, czemu umierają bezbronne dzieci, natomiast mordercy i gwałciciele spokojnie chodzą po ziemi? To sytuacje z naszego życia codziennego, co Remigiusz Mróz przedstawił po prostu w skrajny sposób, wykorzystując przy tym nowoczesne media, by w większym stopniu trafić do odbiorców (byle tylko nie podsunęło to pomysłu przyszłym zamachowcom).

Podobne zarzuty wysunęły się wobec samego Kompozytora i jego pompatyczności. Z nimi również bym się nie zgodziła, bo odniosłam wrażenie, że nasz zabójca celowo jest stylizowany na takiego perfekcyjnego aktora, niczym Moriarty i dzięki temu dodaje całej książce smaczku i nieprzewidywalności. Samo odkrycie jego tożsamości wydało mi się nieco rozczarowujące; spodziewałam się ściślejszego nawiązania do samej muzyki oraz głównych bohaterów, jednak wydarzenia  z ostatniej części bez wątpienia robią wrażenie. Jednocześnie autor wprowadza do historii tak wiele postaci, że czytelnik jest w stanie podejrzewać każdego, jednocześnie nie mając dowodów na nikogo. A ostatnie zdania stanowią podsumowanie wszystkiego, z czym mieliśmy do czynienia przez ostatnie czterysta stron, pokazując prawdziwą naturę ludzką i podkreślając, że w walce z nią nikt nie może być górą. Samo zakończenie, jak i posłowie autora jasno dało mi do zrozumienia, że historia toczy się dalej i pojawi się kontynuacja. Zdziwiły mnie więc głosy o tym, że jest to powieść jednotomowa. Ale rozumiem, że brak numeru na okładce może wywołać takie wrażenie.

Muszę jednocześnie zaznaczyć, że nigdy nie byłam fanką horrorów. Tymczasem Behawiorysta to pozycja przeznaczona raczej dla ludzi o mocnych nerwach, ponieważ, chociaż krwawych scen nie ma zbyt wiele, to gdy już się pojawią, wywołują gęsią skórkę. Szczegółowe opisy odłupanych części czaszki, płynów mózgowych i przepiłowywanych kończyn na pewno nie zgrają się dobrze z dopiero co spożytym obiadem.

Behawiorysta to książka dla osób gustujących w mrocznych i niepewnych klimatach grozy, z tajemnicą w tle. To także gratka dla tych, których, tak jak mnie, interesują psychologiczne, moralne i etyczne aspekty, takie jak wspomniany wyżej dylemat wagonika. To lektura sprawiająca, że zaczynamy zastanawiać się nad naturą ludzką (i od razu mamy ochotę obejrzeć kolejny odcinek Sherlocka). Jednocześnie chcę docenić tu pracę autora, jaką musiał włożyć w stworzenie tej historii - bo przecież chcąc tłumaczyć Gerardowymi ustami wnioski wyciągnięte z postawy i zachowań mordercy, sam musiał zagłębić się w ten temat. A wierzcie mi - warto wiedzieć, co oznacza drganie nogi, pochylanie głowy, czy gładzenie się po ramieniu. Kilka takich z pozoru nic nie znaczących wskazówek może powiedzieć nam wiele o myślach i planach drugiej osoby. Każdy z nas jest w pewnym stopniu behawiorystą.

Książka do kupienia w księgarni Nieprzeczytane.pl

Zobacz także:


                                          
                                          

Ty też przyłożysz rękę do śmierci... | Behawiorysta / Remigiusz Mróz Ty też przyłożysz rękę do śmierci... | Behawiorysta / Remigiusz Mróz Reviewed by Martha Oakiss on piątek, lutego 17, 2017 Rating: 5