Za nami skrada się... "Chodząca Katastrofa" [bez spoilerów]


Kiedy mamy do czynienia z książkowym draniem, to albo się w nim zakochujemy, albo zaczynamy go nienawidzić. Ale co, jeśli on wcale nie jest draniem?

W Pięknej Katastrofie spotkaliśmy Abby, której przez pięćset stron przyszło męczyć się z tajemniczym Travisem Maddoxem. W Chodzącej Katastrofie poznajemy tę samą historię, jednak z punktu widzenia męskiego bohatera. Zabieg ten stał się ostatnimi czasy wyjątkowo modny w młodzieżowej literaturze, jednak nie każdy potrafi go umiejętnie przeprowadzić. W tym wypadku już na samym początku dostajemy wiadomości, o których nie zdawaliśmy sobie sprawy, a które zacisnęły mi gardło i rozkleiły serduszko. Wreszcie mamy szansę zrozumieć Travisa, jego postępowanie i drobne elementy związane z pierwszotomowym Gołąbkiem oraz intrygi, o który nie wiedziała Abby, więc i dla nas stanowią zaskoczenie.

„Nigdy nie dawaj za wygraną, kiedy walczysz o to, czego pragniesz.”

W Chodzącej Katastrofie, ze względu na zmianę narratora, musimy przygotować się na większą ilość przekleństw i seksualnych aluzji. Można powiedzieć, że realizm myślenia kogoś takiego jak Travis został prawidłowo zachowany. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że niewiele, prócz wyżej wymienionych intryg, nas zaskoczy. W większości, jeśli coś zostawało ukryte, by wyskoczyć na nas znienacka kilka stron dalej - to my tak naprawdę znaliśmy rozwiązanie tej sprawy z poprzedniego tomu. Mimo wszystko radzę czytać serię w kolejności wydawania (PK, CK), by nie pozbawić się przyjemności z lektury i tych drobnych nowinek.

Nie ma nic złego w tym, że człowiek jest smutny. To nic złego pozwolić sobie na uczucia.
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie zakończenie, którego nie spodziewałam się w takiej formie. Rzadko autorzy wybiegają myślami w przyszłość tak daleko, jak zrobiła to Jamie McGuire. Ale dzięki temu ukazała kolejne tajemnice, które zakończyły nam pewien etap historii.

Dawno temu postanowiłem, że będę wykorzystywał harpie, póki nie pojawi się gołębica.

Katastrofalna seria może nie jest idealna i na pewno ma kilka mankamentów, jednak bardzo miło spędza się przy niej czas. Chociaż powtarzamy znaną nam opowieść, poznajemy jej inne aspekty, a całość staje się bardziej emocjonalna i brutalna, niż w wypadku pierwszego tomu. Nieco żałuję, że w Polsce nie ukażą się kolejne części cyklu, opowiadające o pozostałych braciach Maddox. Jestem ciekawa, jakie ich spotkały problemy miłosne. Jeżeli więc jesteście gotowi na toksyczny związek Gołąbka i Wściekłego Psa - to zapraszam do lektury.

PIĘKNA KATASTROFA // CHODZĄCA KATASTROFA
Za nami skrada się... "Chodząca Katastrofa" [bez spoilerów] Za nami skrada się... "Chodząca Katastrofa" [bez spoilerów] Reviewed by Martha Oakiss on wtorek, listopada 17, 2015 Rating: 5