Brudna strona miłości w "Ugly Love"


W literaturze zdarzają się momenty, gdy emocje sięgają zenitu. I w tej chwili, tak jak przy Maybe Someday, wysyłam do Hoover pytanie - dlaczego, kobieto, tak bardzo lubisz znęcać się nad moją biedną duszą? Co ja Ci takiego zrobiłam?


Nie pytaj mnie o przeszłość.
I nie licz na przyszłość.
Dwudziestotrzyletnia Tate wprowadza się do swojego brata, pilota samolotów. Tak się składa, że naprzeciwko nich mieszka Miles, również pilot - i to jaki przystojny! Chłopak coś ukrywa, a mimo to Tate nie może się powstrzymać i zawiera z nim układ - wspólna "brudna" miłość. Seks bez zobowiązań. Nic więcej. Żadnych uczuć, bo przecież Miles, jak marynarz, może mieć w każdym porcie, na każdym lotnisku, inną ukochaną. Ich porozumienie ogranicza się do kilku prostych reguł, ale oboje balansują na ich granicach... 

Jeżeli zapoznaliście się z zarysem Ugly Love i/lub obejrzeliście trailer do tej książki, zapewne w Waszych umysłach zakwitła myśl WTF?!. To chyba nieuniknione, że skojarzenia do sprośnych erotyków a'la 50 twarzy Grey'a pojawiają się same i zastanawiamy się "Hoover, Hoover, czemużeś się tak stoczyła?". Nawet jeżeli Wam takie myśli nie towarzyszyły wiedzcie, że ja, przed przystąpieniem do lektury, nie mogłam się od nich opędzić. Ale właśnie, słowo klucz - przed przystąpieniem do lektury. Gdy tylko zaczęłam czytać, wszelkie obawy wyparowały, a ja już czułam, że za chwilę będę ryczeć z rozpaczy albo rwać włosy z głowy. Bo jeżeli Colleen TAK zaczyna, jeżeli wpadła na TAKI pomysł, to strach myśleć, co się będzie działo dalej.

Kiedy życie daje ci cytryny, upewnij się, że wiesz, w czyje oczy wycisnąć z nich sok.
Możemy się czepiać, że Tate jest głupia, że poszła na taki układ z nieznanym sobie facetem, który nie chce rozmawiać o swej przeszłości i zakazuje oczekiwania przyszłości. Możemy wytykać, że zbyt szybko się zakochała, że wszystko, choć ugly, jest zbyt pretty. Ale mniemam, że o to właśnie chodziło autorce. O ukazanie kontrastu między "brzydkim", a "pięknym" przy jednoczesnym wskazaniu na to, że choć to przymiotniki odległe, to umiejscowione na tej samej płaszczyźnie. Bo to historia miłosna inna niż wszystkie i można by się wahać, czy w ogóle jest miłosna. To, co dzieje się między dwójką głównych bohaterów nie jest prawdziwą miłością. Sceny erotyczne nie są odwzorowaniem uczuć, zbędnym ubarwieniem historii, ale wyrazem rozpaczy, niezwykle istotnym elementem, pozwalającym nam na dogłębne zrozumienie Milesa i pokochanie go całym sercem; zapalnikiem, który powołuje całą powieść do życia. To Pretty Woman opowiedziana na nowo, tym razem z Ugly Boy.

Ugly Love okazało się być new adult, jakiego jeszcze nie było. Takim, którego się nie czyta, ale pochłania; który rozdziera serca, który zastanawia i utrzymuje w tajemnicy nieuniknione. Takim, przy którym każda strona daje nam coś nowego tylko po to, by za chwilę wydrzeć nam to z rąk i zostawić z ziejącą pustką w sercu. To książka o brudnej stronie miłości, której czytelnik nie może oczyścić. Niezmiernie cieszę się, że nie dostałam tego, czego się spodziewałam. Że nie dostałam płytkiego erotyku opartego na scenach łóżkowych z brakiem jakiekolwiek fabuły. Że dostałam coś tak niezwykle emocjonalnego, tak paraliżującego, że tej powieści po prostu nie chce się jeszcze kończyć. A Colleen Hoover znowu podniosła sobie poprzeczkę i nie wiem, czy będzie w stanie ją kiedyś przeskoczyć.


Książka przeznaczona dla osób 18+


Książka zrecenzowana w ramach współpracy z Wydawnictwem Otwarte i Książkowe KNK.
Ugly Love możesz zamówić TUTAJ.

Wyzwania:

A może...
* poczuj miłość wszystkimi zmysłami *
* poznaj wiśniowy kolor niemieckiego lata *
* interaktywnie sprawdź przypadki romansu *

Brudna strona miłości w "Ugly Love" Brudna strona miłości w "Ugly Love" Reviewed by Martha Oakiss on piątek, marca 18, 2016 Rating: 5